Tożsamość kostki LEGO

Tożsamość kostki LEGO

Z pewnego powodu, dzisiejsza Ewangelia nie daje mi spokoju. Czytam i czytam, prześliśmy się nawet na spacer. Próbuję znaleźć w niej coś dla siebie, ale nie mogę. Stawia przede mną kilka poważnych i czuję potrzebę, żeby z jej pomocą odnaleźć właściwe miejsce i perspektywę. A oto Ona:

✠ Z Ewangelii według świętego Łukasza Łk 10, 1-9
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.
Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.
Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów, i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi!” Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”».

Zapewne część z Was zna tę interpretację powyższego fragmentu, która mówi o potrzebie modlitwy o powołania kapłańskie, zakonne i misyjne. Szczególnie werset drugi służy często jako wezwanie do rozeznania w swoim życiu powołania.

Jednak ten fragment ma aż dziewięc wersów i nie zadowala mnie myśl, że to posłanie i zasiewana troska o Królestwo Boże miałyby być skierowane do jakichś 20% wierzących. W swoim własnym życiu widzę to pragnienie niesienia ludziom pokoju i zapowiadania Chrystusa oraz Jego Królestwa. Tworzę oprogramowanie, nie jestem księdzem. A jednak idę za tym pragnieniem i działam, i wolę mówić o sobie, że jestem misjonarzem, ewangelizatorem, a utrzymuję się z programowania.

Ta Ewangelia przenosi mnie myślami do rekolekcji stanowych, które wygłosił kiedyś kard. Karol Wojtyła. Nie pamiętam z nich już za dużo, ale w głowie pozostało jeszcze wrażenie pozostawione przez fakt, że ksiądz kardynał przygotował osobne katechezy dla kawalerów i panien, studentów i małżonków itp. Niedawno z kolei na wykładach dla przyszłych katechistów uczyliśmy się podstaw duchowości, a wykładający ksiądz zaczął od stwierdzenia, że wyróżniamy w Kościele różne duchowości: karmelitańską, franciszkańską, oazową, pokutną, maryjną itp.

I tak mi się to dzisiaj zmieszało, zrobiło ferment i wywołało bunt na pokładzie…

Ta rzecz na prawdę nam się w Kościele udała.W takim sensie, że to poukładanie ludzi w osobne grupki zapadło ludziom mocno do głów i do serca tak, że od nawracania jest ksiądz, zakonnica ma się modlić, a świeccy dawać jałmużnę. Tymczasem, to zupełnie nie tak – niech świeccy ewangelizując, zakonnica również wrzuci na tacę, a ksiądz mógłby się wreszcie pomodlić…

A tak bardziej poważnie. W swoim własnym mierzeniu się z powołaniem, a także swoich znajomych widziałem niejeden raz taką próbę dopasowania się do jakiejś kategorii funkcjonującej w Kościele. Dopasowania się również do jakiejś tożsamości. Próbę pogodzenia wszystkich instrukcji warunkowych JEŻELI … TO…

Kategorie, zasady i stojąca za nimi logika są bardzo pomocne w życiu, ale…

Skupiamy swoją uwagę za bardzo na wzorcach, a zapominamy o samym Źródle!

Względnie od niedawna przekonuję się na własnej skórze, jak ogromną rolę w moim życiu i wyborach ma osobista relacja z Bogiem we wszystkich Trzech Osobach. Ta więź odkrywa przede mną moją tożsamość nadaną mi przez Ojca podczas Chrztu. Nie doświadczyłem tego wcześniej, próbując różnych duchowości, czy wspólnotowych charyzmatów.

To coś, co zdecydowanie dużo trudniej opisać i wpisać w konkretne ramy, sklasyfikować i cieszyć się solidną metodologią. Często brakuje mi słów dla samego siebie, brakuje oczywistych odpowiedzi, choć kiedy przychodzą, zaskakują niezwykłą prostotą.

Więź z Chrystusem to przelewanie pragnień z Serca do serca. Mam wrażenie, że o tym jest dzisiejsza Ewangelia.

A Ty, nie czujesz się czasem przytłoczony koniecznością dopasowania?


O tragedii poukładania ludzi w osobne grupki, najlepiej zobaczyć Kabaret Potem w skeczu o Adolfie.

Photo by Carson Arias and Iker Urteaga on Unsplash

No Comments

Post a Comment